Вступление
[Intro]
- Pa pa pa pa ra pa pa pa pa ra pa pa pa pa ra pa pa pa pa
C7 C7 C7 F D7 D7 G N.C. G N.C.
Pa pa pa pa ra pa pa pa pa ra pa pa pa la la la la la la la la la
[Ref]
Niby nic, a tak to się zaczęło, niby nic, zwyczajne pa pa pa
Jest w orkiestrach dętych jakaś siła, Bo to było tak:
[Zwrotka 1]
Babcia stała na balkonie, Dołem dziadek defilował
Ledwie go ujrzała, nieomal zemdlała, Skrapiać trzeba było skronie
Dziadek z miejsca zmylił nogę, pojął: czas rozpocząć dzieło!
Stanął pod balkonem huknął jej puzonem no i tak to się zaczęło
[Refren]
Pa pa pa pa ra pa pa pa pa ra. . .
Niby nic, a tak to się zaczęło, niby nic, zwyczajne pa pa pa
Jest w orkiestrach dętych jakaś siła, Bo znów było tak:
[Zwrotka 2]
Mama stała na balkonie, dołem tatuś defilował,
Ledwie go ujrzała, nieomal zemdlała, Skrapiać trzeba było skronie
Papcio z miejsca zmylił nogę, poczuł, jak go coś natchnęło.
Stanął pod balkonem huknął jej puzonem i tak podjął dziadka dzieło
[Refren]
Pa pa pa pa ra pa pa pa pa ra. . .
Niby nic, a tak to się zaczęło, niby nic, zwyczajne pa pa pa
Jest w orkiestrach dętych jakaś siła, lecz ich dzisiaj brak!
[Zwrotka 3]
Próżno bowiem na balkonie, czekam by ktoś defilował
Żebym go ujrzała, nieomal zemdlała, by mi nacierano skronie
Żeby z miejsca zmylił nogę, tak jak tamtym się zdarzyło
Stanął pod balkonem huknął mi puzonem by mi także się spełniło
Stanął pod balkonem huknął mi puzonem by mi także się spełniło
[Outro]
Pa...